Opis
Na wstępie od razu zaznaczę… To może być twój pierwszy pies! Taki, który będzie okazywał ci miłość każdą komórką swojego – trzeba powiedzieć całkiem sporego – ciałka! Wiele wybaczy, nie będzie pamiętliwy i podniesie na duchu w trudniejszych momentach. Do tańca i do różańca, jak to mówią!
Zorro został oddany do Okna Życia, nie znamy jego przeszłości. Podejrzewam, że był psem domowym. Towarzystwo człowieka sprawia mu wiele radości. Zakładanie obroży nie jest mu obce. Wydaje mi się również, że trzyma siku najdłużej, jak tylko może, byle tylko nie załatwiać się w boksie. No i nie ma się co czarować – taki pies typu kluseczka, z brzuszkiem po korek wypełnionym miłością, prawdopodobnie wiódł całkiem przyzwoite życie. Być może jego opiekun zmarł lub zachorował i rodzina nie chciała przyjąć go do swojego domu? Są to tylko domysły, ale scenariusz wydaje się całkiem prawdopodobny.
Zorro jest po prostu przefajnym gościem. Bardzo szybko można zdobyć jego zaufanie. Lubi porządne drapanko za uchem. Niech nie zmylą was pozory! Pomimo sporej nadwagi jest bardzo żywiołowym psem, który – jak widać na załączonych poniżej zdjęciach – grawitacji śmieje się w twarz. Zdecydowanie nie odnajdzie się u boku flegmatyka. Szuka raczej energicznego opiekuna, który z chęcią będzie spędzał z nim czas na wspólnych psotach.
W nowym domu na pewno będzie musiał zrzucić kilka kilogramów. Kochanego ciałka nigdy za wiele, ale niestety nadprogramowa masa źle wpływa na stawy i cały organizm psa. W schronisku jest karmiony specjalistyczna karmą light. Wydaje się również, że może już mieć problemy z tylnymi łapami, więc po pierwsze, jeśli miałby zamieszkać w bloku, to tylko takim z windą lub na parterze. A po drugie: osobę adoptującą będzie czekało zbadanie tego problemu u weterynarza.
Nie widzę żadnych przeciwwskazań ku temu, aby Zorro zamieszkał ze starszymi dziećmi, czy w ogóle został członkiem większej rodziny. W przypadku maluchów i seniorów zalecałabym jednak ostrożność ze względu na to, że Zorro miewa wybuchy niekontrolowanej energii, którą obdarza wszystkich wokół – skacze jak piłeczka ping pongowa, przemaszerowuje po kolanach i głowie opiekunki, rozdaje całusy na lewo i prawo, potrafi też uszczypnąć zębami. Jest to bardzo słodkie, jednak przy wadze, bagatela, 30-stu kilogramów, małemu dziecku czy starszej osobie może stać się krzywda.
Nie znam jego stosunku do kotów. Względem psów jest zdystansowany. Boi się szczekających kolegów i unika ich, jak tylko może. Nie próbuje też nawiązywać kontaktów ze spokojniejszymi czworonogami. Z tego powodu nie polecam go do domu z drugim psem, chyba że rezydent miałby do niego tyle samo rezerwy, co Zorro do niego. Jeśli jednak ktoś posiadający towarzyskiego zwierzaka bardzo się uprze, to możemy spróbować spotkać te dwie osobowości i zobaczyć, co się wydarzy. Jednak Zorro zastrzega sobie prawo do zawetowania tego pomysłu 😉
Osobo czytająca ten opis, jesteś jego jedyną nadzieją! Dlaczego? Bo w schronisku w ogóle go nie widać! I pewnie myślisz, że chodzi mi o to, że to duży czarny pies… a właśnie, że nie. Gościa nie widać w dosłownym tego słowa znaczeniu! Całe dnie spędza leżąc w budzie, wystawiając na zewnątrz tylko „zimny łokieć” i leniwie otwierając jedno oko, kiedy ktoś przechodzi obok jego boksu. Osobo przed ekranem, zabierz proszę Zorro do domu lub pokaż go komuś, kto chciałby przygarnąć najpogodniejszego z psów!
Kontakt do wolontariuszki: 790 761 144

















