Opis
Kruczek trafił do schroniska w dość dziwnych okolicznościach. Został przywieziony przez osobę, która go znalazła. Na szelkach, w które Kruk był ubrany, znajdował się numer telefonu, a więc sytuacja rozwiązana – opiekun na pewno po niego przyjedzie! Jednak osoba, która odebrała telefon twierdziła, że jej pies jest w domu, więc nie ma pojęcia, o co może chodzić… I tak oto Kruk został mieszkańcem krakowskiego schroniska.
Był bardzo wychudzony. Można było policzyć mu żebra. Wyglądał bardziej jak bohater filmów Tima Burtona, niż prawdziwy pies. Z początku był również dość nieufny. Bliskość człowieka stresowała go, a szczególnie wyciągane w jego stronę ręce. Podczas ubierania obroży zastygał w napięciu, więc wolontariackie doświadczenie podpowiadało, aby zachowywać ostrożność w bliższych kontaktach. Na wszelki wypadek założyłyśmy mu obrożę na stałe, żeby nie prowokować ewentualnych ataków. Z czasem jednak udało nam się wypracować wzajemne zaufanie. Po czterech miesiącach wspólnych spacerów Kruk nauczył się ubierania szelek. Pozwala na ostrożny delikatny dotyk, który chyba zaczyna mu też sprawiać przyjemność. Potrafi wspiąć się po nogach wolontariuszki prosząc o smaczki i nie uciekać w popłochu, kiedy ręka sięga do saszetki. Wyraźnie, choć w swoim tempie, skraca dystans z zaufanym człowiekiem.
Wnikliwa osoba mogłaby zapytać: hej, po co szelki dla psa, który boi się dotyku? Spieszę z odpowiedzią! Otóż: na spacerach Kruk ciągnie jak lokomotywa i najprawdopodobniej nie ma spaceru tak długiego, który byłby w stanie wpłynąć na jego tempo. Owszem, od czasu do czasu zatrzyma się na chwilę, aby sprawdzić jakiś zapach (być może z litości), ale zapewnienie mu odpowiedniej ilości ruchu wymaga co najmniej(!) 10-ciometrowej smyczy i nie lada kondycji. Z tego powodu, aby uniknąć dyskomfortu spowodowanego ciągnięciem na obroży i urazów w okolicach szyi, zdecydowałyśmy się na szelki. Poza tym Kruk bardzo emocjonalnie reaguje na niektóre psy, a więc aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno jemu, jak i mijanym na spacerach czworonogom, musiałyśmy postawić na rozwiązanie pewniejsze, niż obroża.
Kruk absolutnie nie jest psem miejskim. Nawet osiedla oddalone od centrum, ale takie, gdzie znajduje się duża ilość bloków, nie wchodzą w grę. Będzie to męczarnia zarówno dla niego, jak i dla rodziny. Nie może zamieszkać z dziećmi, ani z innymi zwierzętami, ponieważ w schronisku ma historię zachowań agresywnych. Wymaga domu anielsko cierpliwego, który pozwoli mu nawiązywać relacje w jego tempie, a przy tym okaże wiele życzliwości i ciepła. Na spacery zapoznawcze zapraszamy tylko w wygodnych butach!
Kontakt do wolontariuszki: 690 842 908















