Wyszukiwarka


Logowanie


Zarejestruj się

Stronie pomagają


Z kamerą wśród ludzi

Bezdomność zimą

W zeszłym roku mieli ogromne szczęście, zima ominęła Polskę szerokim łukiem. Bywało zimno, ale nie było ani wielkich mrozów, ani śniegu. Na życie bezdomnych czyha wiele niebezpieczeństw, ale mróz jest ich największym wrogiem.

 

Dom utracili z różnych powodów, jedyni przepili go, innych dzieci wyrzuciły, jeszcze inni jak Jacek, pochodzą z wielodzietnych rodzin, i nie specjalnie wyszło im w życiu, dziś mając 27 lat, wygląda prawie jak 40 latek, a już od 4 lat mieszka na ulicy, a bardziej niż swoje życie ceni gitarę, dba o nią jak o najpiękniejszą kochanę.

 

1

Jak przetrwać zimę?

Zimą nie ma dnia, ani nocy które dawałyby odpoczynek. Poszukiwanie ciepłych miejsc, jak dworce czy pobliża rur kanalizacyjnych, to sposób na przetrwanie dnia. A nocą? Nocą trzeba chodzić, to jedyny sposób aby nie zamarznąć na śmierć – iść. „Zwiedziłam nie jedno Polskie miast, znam każdy zaułek Warszawy, Krakowa czy Poznania”, mówi mi Jacek. Gdy tylko zapadnie noc rusza w trasę, krąży ulicami miasta, wie że nie może się zatrzymać, bo będzie to oznaczało jego śmierć. W kieszeni dzwonią mu drobne, która za dnia zarobił grając na gitarze. Jacek należy do elity wśród bezdomnych, codziennie ma na ciepłą kawę, albo zupę i paczkę papierosów. To jedyna rzecz, której nie potrafi sobie odmówić, „mogę nie jeść i tydzień, ale fajki mieć muszę. W końcu nawet bezdomny ma prawo do przyjemności w życiu”.

 

3A gdy nie można już chodzić...

Pani Helena została wyrzucona z domu przez zięcia, kazał zabierać jej rzeczy i wynosić, się bo staruchy on w domu nie potrzebuje. Dziś pani Helena mieszka w przytułku, gdy spotkacie ją na ulicy nigdy nie przyjdzie Wam do głowy, że jest bezdomna. Zawsze czysta, schludnie ubrana i tylko brak miejsca zamieszkania w dowodzie osobistym świadczy o bezdomności...


 

2Mimo wszystko jesteśmy ludźmi!

Pan Andrzej był kiedyś profesorem matematyki, świetnie sobie radził w życiu: dom, rodzina, kariera. A potem zaczął pić, pił coraz więcej, żona zmarła, dzieci się od niego odwróciły. Powoli zaczął wszystko tracić, prace, pieniądze, w końcu dom... Tak wylądował na krakowskim bruku. Pan Andrzej kiedy nie pije nadal posiada żywy umysł, zdolny wnikliwie ocenić każdą sytuację i wytłumaczyć najbardziej skomplikowane zawiłości matematycznych równań. Dziś zimę chce spędzić w przytułku, ale czy będzie dla niego miejsce?